Peter Diamandis – kosmiczny marzyciel

By XPRIZE Foundation derivative work: Hic et nunc - http://www.flickr.com/photos/50507112@N05/8691212871/in/photolist-ef1JMM-9ey4Nw-9euZWB-8QyWVd, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=41265545
Peter Diamandis – By XPRIZE Foundation

Dziś opowiem Ci o jednym z najbardziej inspirujących ludzi, jakich spotkałem w życiu. To człowiek, o którym będzie jeszcze bardzo głośno i jeden z tych, którzy z pewnością zmienią świat. Osoba, która nigdy nie poddała się wbrew przeciwnościom losu, wbrew opinii ekspertów, niekiedy nawet zdrowemu rozsądkowi. To opowieść o chłopcu z wielkim marzeniem i niepohamowaną wolą jego zrealizowania.

Peter przychodzi na świat w roku 1961 i dzieciństwo spędza w atmosferze kosmicznej „gorączki złota”, wywołanej w Stanach Zjednoczonych programem Apollo. W roku narodzin Petera prezydent Kennedy ogłasza cel: „wyruszamy na księżyc”. W krótkim czasie miliardy zainwestowane zostają w badania i rozwój astronautyki, a zadziwiające 400.000 ludzi dołącza do programu podboju księżyca, prowadzonego przez agencję NASA.

Od młodych lat Peter zafascynowany jest astronautyką i eksploracją kosmosu, buduje rakiety, fantazjuje o misjach kosmicznych, szkicuje je. Ta fascynacja szybko przeradza się w obsesję i marzenie, by samemu polecieć w kosmos.

Już w szkole podstawowej składa napisane dziecięcym pismem podanie o pracę do NASA. W odpowiedzi dostaje kilka naszywek.

Peter studiuje aeronautykę i astronautykę na MIT, co ma go doskonale wyposażyć do kariery astronauty.

Najlepszą drogą, by zostać astronautą jest kariera pilota myśliwca. Niestety Peter jest zbyt niski, nie spełnia wymogów fizycznych. Druga możliwość to kariera medyczna. To zawód, zaraz po pilocie, z największą szansą na lot w kosmos z ramienia agencji rządowej. Peter studiuje więc genetykę molekularną na Harvardzie.

Ale niedługo po zdobyciu księżyca eksploracja kosmosu przestaje być priorytetem rządu. Budżet agencji NASA obcinany jest z roku na rok, coraz mniej pieniędzy inwestuje się w badania w tym zakresie, a misje kosmiczne stają się rzadkością. Kończą się też loty załóg poza orbitę ziemi.

Peter zdaje sobie sprawę, że jego marzenie, mimo heroicznych wysiłków jest bardziej odległe niż kiedykolwiek, że szansa na jego zrealizowanie maleje z każdym dniem. Space Shuttle, z którym wiązał swoje nadzieje, okazuje się rozczarowaniem.

Peter dochodzi do wniosku, że nie może liczyć na agencje rządowe, jeśli rzeczywiście chce polecieć w kosmos. Musi wziąć los w swoje ręce i sam znaleźć „drogę do gwiazd”.

Jeszcze na studiach, jako 20-latek, zakłada więc stowarzyszenie SEDS (Students for Exploration and Development of Space, w wolnym tłumaczeniu Studenkie Stowarzyszenie Eksploracji i Rozwoju Kosmosu), które ma skupiać młodych fascynatów astronautyki i badań kosmicznych, informować o nowych kierunkach rozwoju w zakresie lotów kosmicznych. SEDS regularnie organizuje konferencje, dzięki którym Diamandis zdobywa kontakty do czołowych astronautów ery Apollo, do kluczowych osób w NASA i innych agencjach kosmicznych, a także do naukowego establishmentu w zakresie eksploracji kosmosu. Idąc podobnym tropem zakłada też International Space University i Space Generation Foundation.

Mimo zdawałoby się nierozsądnie nikłej szansy na znalezienie drogi w kosmos, Peter nie porzuca swojego marzenia.

Większość ludzi ponosi porażki bo poddają się, a nie dlatego że coś jest rzeczywiście niemożliwe do zrobienia.

Przełomem dla Diamandisa okazuje się książka „The Spirit of St. Louis” opisująca legendarny lot Charlesa Lindbergha przez Atlantyk. (Przeczytasz o tym w artykule Charles A. Lindbergh – najsłynniejszy pilot wszechczasów.) Peter dostaje ją od przyjaciela, który zainspirowany tą lekturą robi licencję pilota, coś nad czym Peter męczy się od 5 lat.

Lindbergh przeleciał jako pierwszy człowiek non-stop z Nowego Yorku do Paryża skuszony nagrodą wysokości $25.000, ufundowaną przez przedsiębiorcę Raymonda Orteiga. W „wyścigu” przez atlantyk brało udział 9 drużyn, które podjęły się wyzwań technologicznych jak i śmiertelnego ryzyka. Nie obyło się bez katastrof i ofiar śmiertelnych. Jednak zakończony sukcesem lot Lindbergha w roku 1927 doprowadził do bezprecendsowego rozwoju technologii lotniczych, boomu w przemyśle lotniczym i popularyzacji lotów powietrznych. W ciągu zaledwie kilku lat po tym wyczynie liczba pilotów potroiła się, liczba samolotów zwiększyła się czterokrotnie, a latanie stało się realnym, bezpiecznym sposobem podróżowania. To był właśnie efekt, na jaki liczył Orteig, fundując tę nagrodę. Rezulaty przeszły jego najśmielsze oczekiwania.

Jednak szczególną uwagę Diamandisa zwraca fakt, że suma budżetów drużyn w wyścigu o nagrodę wysokości $25,000 wynosiła $400,000, a więc 16-krotnie więcej niż sama nagroda. Czyli dzięki genialnej konstrukcji nagrody, Orteig zastosował 16-krotną dźwignię budżetową i do tego swoje pieniądze zainwestował wyłącznie w drużynę zwycięzką, a więc w tą, która najbardziej umiejętnie mogła wykorzystać te pieniądze na dalszy rozwój technologii.

I tu Peter doznaje olśnienia. To właśnie jest rozwiązanie jego problemu. Co by było jeśliby ufundować podobną nagrodę dla pierwszej drużyny, która zbuduje statek kosmiczny wielokrotnego użytku zdatny do prywatnych lotów kosmicznych? Agencja rządowa potrzebowałaby na to wiele miliardów dolarów. Natomiast niewielka w porównaniu z tą sumą nagroda, dzięki wyżej opisanemu efektowi dźwigni, może zainspirować prywatnych śmiałków, prywatne firmy, genialnych inżynierów do podjęcia takiego wyzwania i doprowadzić w efekcie do przełomu technologicznego za ułamek tej kwoty, jednocześnie umożliwiając Peterowi realizację jego marzenia.

Pojawia się pomysł nagrody X-Prize i zarazem iskierka nadziei. Peter myśli o nim non-stop dopracowując każdy szczegół. Każdej napotkanej osobie opowiada o nim, próbując pozyskać ją jako fundatora. Zwykle spotyka się z reakcją: „To bardzo interesujące, chłopcze, ale chyba nie myślisz poważnie, że to może się powieść?”

Po latach tak to komentuje:

Nastawienie, że możesz robić tylko rzeczy, które inni wcześniej zrobili albo które inni uważają za możliwe do zrobienia, jest całkowicie błędne. Każde przełomowe dokonanie jest dzień wcześniej po prostu zwariowaną ideą.

W międzyczasie zakłada firmę Zero Gravity Corporation, oferującą loty paraboliczne wysłużonym Boeingiem 727, czyli umożliwia swoim klientom (i sobie) doświadczenie stanu nieważkości nie opuszczając atmosfery ziemi. Nawet tablice rejestracyjne jego samochodu są świadectwem jego obsesji: ZERO G (nieważkość).

W końcu, w roku 1996, zwołuje konferencję prasową, by ogłosić warunki nagrody X-Prize. Ogłasza 10 milionów dolarów nagrody dla pierwszej prywatnie sponsorowanej drużyny, która skonstruuje pojazd kosmiczny, który dwukrotnie w ciagu dwóch tygodni wyniesie na orbitę (100km wysokości) 3 osoby i bezpiecznie wróci z nimi na ziemię. Gromadzi na scenie 20 słynnych astronautów, dyrektora agencji NASA i dyrektorów wielkich spółek giełdowych (wszystko ludzie poznani przez SEDS), poruszając się jak sam mówi „powyżej granicy wiarygodności”. Nikt nawet nie raczy zapytać, czy ma te 10 milionów dolarów.

W rzeczywistości Peter nie posiada takiej kwoty, ale jest przekonany, że uda mu się znaleźć sponsora, zanim ktoś dokona tego wyczynu i nagrodę trzeba będzie wypłacić.

Każdy chciałby przecież, by jego nazwisko było powiązane z epokowym dokonaniem.

W następnych latach podejmuje jakieś 150-200 prób pozyskania tej kwoty. Od każdego dostaje odmowy, od niektórych osób nawet wielokrotnie. Sytuacja wydaje się beznadziejna.

Na pomoc przychodzi golf.

Tak golf. Na niektórych polach golfowych każdy może wygrać milion dolarów, jeśli podczas jakiegokolwiek turnieju trafi w dołek za pierwszym uderzeniem. Jak to jest możliwe? Przecież pola golfowe nie dysponują taką ilością gotówki. Otóż operatorzy pól ubezpieczają się na wypadek takiego, dość nieprawdopodobnego zdarzenia. Płacą powiedzmy rocznie $10,000 premii i jeśli ktoś rzeczywiście trafi za pierwszym razem, ubezpieczenie wypłaca $1,000,000 szczęśliwcowi.

Jak to się ma do X-Prize? Można przecież ubezpieczyć się na wypadek, jeśli komuś powiedzie się zbudowanie takiego statku kosmicznego i wygranie nagrody.

Okazuje się, że ubezpieczenie takie kosztuje 3,5 miliona dolarów. Dużo pieniędzy, ale to przecież znacznie mniej niż 10 milionów. Ale to wciąż zbyt duża kwota dla Petera. I tu pomaga mu jego przedsiębiorczy spryt. Udaje mu się wynegocjować z ubezpieczalnią odroczone warunki płatności, tzn. przez rok musi płacić za ubezpieczenie „tylko” 50 tysięcy miesięcznie, a po roku resztę kwoty. W ten sposób zdobywa rok czasu na znalezienie sponsora na 3,5 mln dolarów. Wszystko zaczyna nabierać bardzo realnych kształtów.

Ale w fundacji, która do tej pory żyła tylko ideą i zaangażowaniem jej członków, praktycznie bez kapitału, także miesięczne płatności 50 tysięcy dolarów okazują się wielkim wyzwaniem. Peter co miesiąc walczy, by na czas zdobyć tę kwotę, prosząc o prywatne pieniądze sygnatariuszy nagrody.

W międzyczasie kilka zespołów podejmuje się wyzwania i wygląda na to, że rzeczywiście wyczyn taki będzie mógł zostać dokonany.

Czas ucieka, a Peter w dalszym ciągu dostaje same odmowy od potencjalnych fundatorów.

I wtedy w jego ręce wpada egzemplarz magazynu Forbes. Na stronie tytułowej Anutia Ansari, urodzona w Teheranie business women, która zbudowała 3 firmy telekomunikacyjne i właśnie sprzedała jedną z nich za sumę 1,3 miliarda dolarów, stając się jedną z najbogatszych kobiet świata poniżej 40ki. Peter czyta artykuł o niej i nie wierzy własnym oczom. Podobnie jak Peter, Pani Ansari marzy od dzieciństwa, żeby polecieć w kosmos. Nawet próbowała kiedyś kariery w NASA.

O Boże! To jest osoba, która ufunduje moją nagrodę!

Dla Petera sprawa jest jasna: Ona ufunduje nagrodę, a ja w zamian zapewnię jej lot w kosmos (np. zwycięzkim pojazdem).

Nie myśląc wiele Peter łapie za telefon i dzwoni do asystentki pani Ansari. Jednak ta niezbyt chce skontaktować go ze swoją szefową, po części też dlatego, że ta jest na 6-miesięcznym urlopie na Hawajach, by po sprzedaniu firmy w końcu odpocząć po wielu latach bezustannej pracy.

Jednak Peter nalega. Dzwoni wielokrotnie przedstawiając swoje argumenty i zaklinając asystentkę, by ta przekazała jego wiadomość szefowej.

Asystentka: Ten facet ciągle dzwoni, bardzo nalega. Chce się koniecznie z Tobą spotkać.

Ansari: O co chodzi?

Asystentka: O kosmos.

Ansari: O kosmos?!?!?! Oczywiście, że tam będę! Powiedz mu, że wracam natychmiast do Stanów i jutro rano mogę się z nim spotkać.

Ansari aranżuje spotkanie w obecności męża i szwagra. Pasja Petera przekonuje ich od razu.

Peter ma w sobie kilka reaktorów nuklearnych. Ma najwięcej siły woli i determinacji ze wszyskich osób, jakie kiedykolwiek spotkałem.

W ten sposób Peter zdobywa fundatora nagrody, która od tej pory nosi nazwę Ansari X-Prize. Ale to nie oznacza automatycznie, że komukolwiek uda się zdobyć tę nagrodę w wyznaczonym terminie do końca roku 2004.

Marzenie Petera, by samemu polecieć w kosmos przerodziło się w znacznie większą misję: by umożliwić takie loty szerokiej publice, by „dać ludziom kosmos”, tak jak Prometeusz dał ludzkości ogień.

Najbardziej zaawansowana jest drużyna wokół legendarnego konstruktora Burta Rutana i jego firmy Scaled Composites. W kwietniu 2003 oficjalnie dołączają do wyścigu i już w maju podejmują pierwsze, eksperymentalne loty swoim rewolucyjnym kosmicznym samlotem o dumnej nazwie SpaceShipOne. Testy są bardzo obiecujące i rzeczywiście w paźdierniku 2004 to ten właśnie pojazd wylatuje po raz drugi w przeciągu dwóch tygodni na wysokość ponad 100km i powraca bezpiecznie na ziemię, wygrywając tym samym nagrodę X-Prize.

Ciekawym jest fakt, że Richard Branson, ikona biznesu znana z ponad 400 firm pod marką Virgin, w ciągu zaledwie 5 dni między pierwszym i drugim zwycięzkim lotem, zapewnia sobie prawa do technologii, by w swojej nowo powstałej firmie Virgin Galactic oferować turystyczne loty suborbitalne. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że Peter proponował mu dwa razy zasponsorowanie nagrody i dwa razy dostał odmowę, uważając przedsięwzięcie za zbyt nierealne i finansowo zbyt ryzykowne. A teraz Branson wydaje znacznie większą kwotę, by wziąć udział w grze.

By WPPilot - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31447839
SpaceShipOne – By WPPilot – Own work, CC BY-SA 3.0

To epokowe wydarzenie stanowi przejście ze sterowanej rządowo do napędzanej komercyjnie i finansowanej prywatnie eksploracji kosmosu, co w najbliższej przyszłości doprowadzi do następnych przełomów technologicznych, zwiększenia efektywności, spadku cen, a w efekcie dużo większej dostępności tych technologii.

Zanim doszło jednak do tego, Peter dostał jakieś 150-200 odmów od liderów biznesu i filantropów, których prosił o zasponsorowanie tej nagrody. Teraz ci sami ludzie mówią:

Dzięki bogu nie poddałeś się!

Marzenia o locie w kosmos po raz kolejny zostają zdruzgotane, gdy podczas testów SpaceShipTwo, komercyjnej wersji pojazdu, dochodzi w roku 2014 do katastrofy. SpaceShipTwo eksploduje, giną ludzie, co ze względu na regulacje prawne i niekalkulowane ryzyko uniemożliwia szybkie wykorzystanie pojazdu do przewozu pasażerów.

Peter nie zraża się, dalej pracuje nad swoim marzeniem, ale jego horyzont znacznie się poszerza. Po sukcesie nagrody X-Prize w 2004 roku tak naprawdę rozwija skrzydła.

Organizuje nagrody X-Prize w innych dziedzinach, by zainspirować epokowe przełomy: w dziedzinie środowiska, lotnictwa, zdrowia, energii, edukacji, rozwoju trzeciego świata. Na przykład Qualcomm Tricoder X-Prize jest nagrodą za skonstruowanie mobilnego urządzenia, które będzie diagnozowało choroby lepiej niż panel certyfikowanych lekarzy.

Dziś Peter nie ma problemu ze znalezieniem fundatorów nagród X-Prize. Są nimi największe koncerny świata, Google, IBM, Nokia, Qualcomm, Shell, … oraz organizacje rządowe.

Jeszcze w roku 1998 zakłada firmę Space Adventures, która oferuje zamożnym loty rakietami na międzynarodową stację kosmiczną ISS.

W 2005 wpada na pomysł Rocket Racing League, to wyścigi samochodów w stylu IndyCar, ale napędzanych silnikami rakietowymi.

Ale to dopiero początek. Każde z jego następnych przedsięwzięć przebija poprzednie pod względem zasięgu i rozmachu.

W 2008 zakłada razem z Ray’em Kurzweilem (o którym kiedyś napiszę) Singularity University. Gromadzi tam najlepszych studentów z całego świata z najróżniejszych dziedzin, którzy uczą się eksponencjalnie rosnących technologii, by używać ich do rozwiązywania największych światowych problemów. SU jest też pewnego rodzaju inkubatorem. Studenci zachęcani są do tworzenia startupów (tzw. spin-off’ów) ze współstudentami jeszcze będąc w SU. Dostają wsparcie organizacyjne, logistyczne, doradztwo. Peter w ten sposób pomaga przedsiębiorcom pozytywnie wpłynąć na życie miliardów ludzi.

Swój optymistyczny światopogląd opisuje w wydanej w 2012 książce „Abundance” („Obfitość”).

W tym samym roku zakłada Planetary Resources, firmę, która skanuje przelatujące blisko ziemi asteroidy, szukając paliw i innych cennych minerałów, w celu ich przyszłej eksploatacji. Na przykład jeden z asteroidów o długości 5km składa się w 60% z platyny. Wartość rynkowa: 5.400 miliardów dolarów.

Najnowszą kreacją Petera jest Human Longevity. To firma wykorzystująca technologie genetyczne i terapię komórkową, w celu wydłużenia zdrowego okresu życia. Celem jest by 100-latkowie żyli na poziomie zdrowotnym obecnych 60-latków.

Peter ma dopiero 55 lat. Do tej pory założył 17 firm i organizacji, z tego 2/3 związane z kosmosem. Ciekaw jestem jakimi jeszcze pomysłami nas zaskoczy i do jakich przełomów doprowadzi.

Nie powinno się oceniać dnia po żniwie, które się zebrało, a po ziarnie które się zasiało. Peter zasiał jak widzisz mnóstwo ziaren, i to jakich!

Widziałem Petera wielokrotnie na scenie, spotkałem go też osobiście. To kłębek energii porywający ludzi wokół siebie do czynu. Nie znam na świecie bardziej charyzmatycznej, inspirującej osoby.

Na koniec osobiste zasady Petera:

  1. Jeśli coś mogłoby się nie udać, napraw to!!!… do diabła z Murphym.
  2. Jeśli masz do wyboru dwie alternatywy…weź obie!
  3. Wielokrotność projektów prowadzi do wielu sukcesów.
  4. Zacznij od góry i idź jeszcze wyżej.
  5. Rób wszystko według przepisów…ale bądź ich autorem!
  6. Jeśli jesteś zmuszony do kompromisu, poproś o więcej.
  7. Jeśli nie możesz zwyciężyć, zmień zasady.
  8. Jeśli nie możesz zmienić zasad, zignoruj je.
  9. Perfekcja nie jest opcjonalna.
  10. Jeśli nie ma wyzwania, stwórz je.
  11. „Nie”  oznacza zacznij od początku o poziom wyżej.
  12. Nie idź, kiedy możesz biec.
  13. Jeśli masz wątpliwości: MYŚL!
  14. Cierpliwość jest cnotą, ale upór aż do osiągnięcia sukcesu jest błogosławieństwem.
  15. Piszczące koło musi zostać… wymienione.
  16. Czym szybciej się poruszasz, tym wolniej płynie czas, tym dłużej żyjesz.
  17. Najlepszym sposobem by przepowiedzieć przyszłość jest tworzyć ją samemu.
  18. Stosunek czegoś do niczego jest nieskończony.
  19. Dostajesz to, do czego ludzi animujesz.
  20. Jeśli myślisz, że to niemożliwe, to jest to niemożliwe… dla ciebie.
  21. Ekspert to ktoś, kto może ci dokładnie powiedzieć, dlaczego coś nie może zostać zrobione.
  22. Każdy przełom jest dzień wcześniej tylko szaloną ideą.
  23. Jeśli to by było łatwe, ktoś już by to zrobił.
  24. Nie mając celu, nie trafisz go za każdym razem.
  25. Potykaj się wcześnie, potykaj się często, potykaj się prąc w przód.
  26. Jeśli nie możesz czegoś zmierzyć, to nie możesz tego polepszyć.
  27. Najcenniejszym zasobem na świecie jest wytrwały i entuzjastyczny umysł ludzki.
  28. Biurokracja to przeszkoda, którą należy pokonać uporem, wiarą… i buldożerem, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Ps. W zeszłym roku Peter opublikował swoją drugą książkę „Bold” (odważny), gdzie opisuje swoją filozofię życiową i swoje podejście do biznesu ze szczególnym naciskiem na technologie i metody eksponencjalne. To bardzo dobra książka dla każdego przedsiębiorcy o globalnych zapędach. Polecam ją każdemu miliarderowi, którego spotykam.

Ciekaw jestem, co Ty myślisz na ten temat? Zapraszam do komentarzy.

Chcesz poczytać więcej motywujących rzeczy? Zapisz się na “Follow blog Indywidualista.pl” (w menu po lewej stronie), by dostawać powiadomienia o nowych arykułach na skrzynkę e-mail.

Pamiętaj podzielić się tą historią z bliskimi i przyjaciółmi korzystając z poniższych linków:

Advertisements

10 myśli na temat “Peter Diamandis – kosmiczny marzyciel”

  1. „Sky is the limit” -nie dla tego pana. Historia dowodzi tego, że KAŻDE marzenie się spełnia (tak spełnianie marzeń to czynność:)) wystarczy pasja napędzana potężną energią, poparta działaniami i prowadzona z odrobiną szaleństwa. Świetny artykuł! 🙂

  2. Niesamowita historia. Peter pracując w tym tempie jeszcze nie raz zdąży zmienić losy świata 🙂 Dzięki za artykuł!

  3. Ciekawa jestem, czy on naprawdę spełnił swoje marzenia? Jak je buduje i co go napędza?
    Bo nie wydaje mi się , że tylko odrobina szaleństwa wystarczy do ich spełnienia 😉 ,
    Raczej mega szaleństwo w odniesieniu do współczesności – z pewnością TAK !
    By tak cudownie „przeskakiwać siebie” , dzisiaj , jutro…
    To co piszesz, to kilka fantastycznych wypadkowych, ale jednak nie do końca z założenia pełna realizacja TYCH MARZEŃ do których dąży 😉
    Opisanie jego działań, to jak historia jedna z miliona historii ludzi którzy próbują, walczą, nie zniechęcają się itd.

    A jednak napięcie wyrażnie rośnie, gdy zasysam się w osobiste zasady, które tryskają wręcz genialnością !
    Odbieram to jako perfekcyjne ujęcie założeń do ekspresyjnych działań!
    Taki zestaw zasad do życia, by przeżyć je świadomie, w pełni,
    nie tracąc ani jednej sekundy i możliwości 🙂

  4. Przeczytałam z uwagą powyższy artykuł.Nie ma nic piękniejszego, niż posiadanie marzeń i nie ma nic piękniejszego, niż ich realizacja…
    Do sukcesu nigdy nie doszłoby się, gdyby nie wiara,która tkwi w człowieku i która napędza całe życie i machinę do zmian.
    Tylko głębokie przekonanie o słuszności obranego celu, prowadzi nas do jego osiągnięcia,a tylko brak wytrwałości w tym przekonaniu, powoduje, że go nie osiągamy.Siła jaką daje wiara, oraz własne niezmienne zasady, a także skupianie wokół siebie ludzi pozytywnych i takich czasami może, którymi byśmy chcieli być, przybliża nas do naszych celów.
    Podobni sobie ludzie, przemierzają podobne sobie ścieżki życiowe i chyba o to chodzi, aby stąpać po właściwych ścieżkach. Intuicja i przekonanie o słuszności obranego celu ,niezłomność i ciągła chęć odkrywania ,a także nie banie się wyzwań powoduje ,że niemożliwe staje się możliwe…Ludzie przybliżają się do siebie,a tym samym przybliżają się do swoich celów.
    Dziękuję za artykuł.

  5. Niesamowite !!! D Z I Ę K U J Ę! Każdy kolejny artykuł co raz bardziej mnie zaskakuje i utwierdza w moich celach, mojej wierze i moich ambicjach.

    Zacznij od góry i idź jeszcze wyżej.

    Alex, Twoja książką będzie najlepszą napisaną o Sukcesie, Wytrwałości i Wygrywaniu.

    Pozdrowienia!!!

    1. Mam 2 wiadomości, Kamil. Jedną dobrą i jedną, która może Cię zmartwi.

      Zacznę od tej 2giej:
      Petera nie będzie w mojej książce, przynajmniej nie w tej, którą teraz piszę.
      Powód: nie jest (jeszcze) dolarowym miliarderem, a jak wiesz, książka będzie wyłącznie o miliarderach, czyli o gigantach biznesu. Natomiast myślę, że jeśli ktoś kiedyś zostanie bilionerem (czyli zdobędzie wartość netto tysiąca miliardów dolarów, albo miliona milionów dolarów), to Peter ma ku temu dość dużą szansę. Wartość tego jednego asteroidy wynosi już chociażby 5,4 biliona dolarów. Rozwiązanie któregoś z problemów, którymi się zajmuje może go szybko wykatapultować w rangi największych…

      A teraz ta dobra wiadomość:
      Możesz sobie wyobrazić, że miliarderzy w mojej książce, skoro mają (biznesowo) większy rozmach od Petera, to są mówiąc delikatnie niemniej inspirujący i mają przynajmniej równie cenne rzeczy do przekazania… tym bardziej, że występują w 1szej osobie…

  6. Świetny artykuł o człowieku, który wychodzi poza granice normalnych ludzkich możliwości . I to jest rzeczywiście godne inspirowania się. Czy jednak myślicie, jak kilkoro z was pusto idealizuje podejście do tematu? W jednym z komentarzy znalazłem nawet poemat pozytywnego myślenia i o zbliżaniu się podobnych ludzi, a przecież oczywiste jest to że przeciwne osobowości się inspirują i napędzają, inaczej zanudziliby się sobą. W nawiązaniu do artykułu, to brzmi jak nawiedzone bzdety o wspólnych ścieżkach.
    Pan Diamandies po prostu działa, nakręcając siebie , nakręca innych. Nie wystarczy więc napisać kolejny panegiryczny komentarz o wierze w możliwości. Trzeba działać, działać, działać !!!

  7. Dziękuję ci za wpis, bo skorzystam z tych praw Diamandisa i cieszę się, że poznałam jego historię.

  8. Dzięki za wpis, ma dla mnie znaczenie, a te prawa są dla mnie najbardziej ciekawe. Fajnie, że się tu znalazły… ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s