Zwyciężanie w życiu codziennym (wideo)

Zwyciężać można w sporcie, można w biznesie, ale każdy z nas przede wszystkim powinien zwyciężać w życiu codziennym. Są chwile w życiu, które decydują o powodzeniu albo porażce. Nasza postawa, to jak myślimy i co robimy prowadzą w tych sytuacjach do zwycięstwa albo przegranej. Na podstawie historii z życia wziętej obrazuję jedną z zasad wygrywania.

Obejrzyj to wideo:

Transkrypcja:

Słyszycie tutaj w tle zawoływanie imama. Do wiernych woła do meczetu, na modły. Ale chciałem wam powiedzieć taką historię, jakby z życia codziennego, trochę ze względów geograficznych, trochę żeby zilustrować to znaczy nie poddać się i w odpowiednim momencie po prostu rzucić całą energię i odstawić wszystko na drugi plan. Więc jestem teraz w podróży takiej, no może nie dookoła świata, ale trochę takiej dalszej. Byłem w Korei, teraz jestem w Malezji i jadę jeszcze do Australii, cel podróży no głównie wywiad z dwoma miliarderami. Jednego spotkałem, jeden wywiad zrobiłem w Seulu, w Korei a pojutrze spotykam najlepszego przedsiębiorcę świata. Człowieka, które jest uznany obecnie za najlepszego przedsiębiorcę świata. W Australii go spotykam i też, żeby właśnie przeprowadzić z nim wywiad. W każdym razie jak wiecie do takich podróży potrzebny jest paszport, ważny paszport i oprócz tego do Australii jest potrzebna wiza, którą się tam aplikuje online, parę dni wcześniej, to wtedy oni udzielą. Tylko trzeba z odpowiednim wyprzedzeniem tam ją zaaplikować.

No i teraz sobie wyobraźcie historia w Seulu, przyleciałem do Seulu, przyjeżdżam do hotelu, tam trzeba 2 godziny, żeby dotrzeć do hotelu, jest godzina powiedzmy 21:00, znaczy potrzeba 2 godziny, żeby do centrum dotrzeć. Jest godzina 21:00 chcę zrobić check in w hotelu i stwierdzam, że nie mam paszportu. A okazało się, że najwyraźniej go zgubiłem i się zastanawiam, jak to jest możliwe, bo przecież kurcze musiałem przez bramkę celną przejść i tak dalej. Więc tam jeszcze miałem paszport. I stwierdziłem, że są w zasadzie tylko 3 możliwości, gdzie mogłem go zgubić. Pierwsza to przy wymianie pieniędzy, druga to przy takim, w kasie zakupu biletów autobusowych, gdzie kupiłem taki shuttle bus do hotelu. Trzecia możliwość w autobusie mogłem go zgubić. No chyba, że gdzieś z kieszeni mi wypadł na lotnisku albo ktoś mnie okradł czy coś takiego, to była czwarta możliwość. No i tak trochę w panikę wpadłem, co prawda zaakceptowali moje prawo jazdy w hotelu, ale to nie wystarcza, bo za 3 dni, miałem lecieć dalej. Bez paszportu nie polecę. A tym bardziej, no do Australii to mnie na pewno nie wpuszczą. Więc co tu robić? Tak? No, więc poprosiłem, oni tam niezbyt mówili po angielsku w hotelu, ale byli na tyle łaskawi, jakoś tam im wytłumaczyłem rękami i nogami i byli na tyle łaskawi, że zadzwonili na lotnisko do lost and found, znaczy do biura rzeczy zagubionych, czy znalezionych i tam po prostu oni mieli oddzwonić jak coś znajdą, bo na razie nic nie znaleźli. Ja chciałem, żeby oni zadzwonili do tej bileterni autobusowej, do tej wymiany walut, ale albo jakoś nie chcieli albo nie zrozumieli albo nie chcieli zrozumieć. No i oprócz tego zadzwonili do tej firmy autobusowej, żeby ten kierowca tam to przeszukał ten autobus i czy tam nie znalazł tego paszportu. I też mieli oddzwonić. No i powiedzmy, że się zakwaterowałem i w tym czasie zadzwoniłem do ambasady, jak to wygląda, oni mówią, że no mogą mi tam jakiś wystawić zastępczy dowód, ale na ten dowód to pewnie stwierdziłem i tak bym nie dostał wizy, po pierwsze bym nie dostał wizy do Australii, a po drugie, znaczy zastępczy paszport mogą mi wystawić w ciągu mówią, no może się uda w 3, 4 dni. Czyli bym miał opóźnienie w planach. Aha, muszę zgłosić najpierw na policję, że zagubiony paszport, wtedy przyjść do nich to oni zdeaktywują mój stary i nowy mogą mi w ciągu 3, 4 dni wyrobić, ale to muszą mieć jeszcze potwierdzenie mojej tożsamości z gminy, czy tam z miasta. No i dlatego to dłużej trwa. I teraz kwestia jest tego, że ja musiałbym najpierw iść na policję i zgłosić to zagubienie i wtedy oni mi ten paszport zdeaktywują i tak dalej. Ale stwierdziłem, że to jest duże ryzyko, no bo kurcze jak mi zdeaktywują paszport, no to już nie mam szans do Australii pojechać. Muszę odpuścić sobie najlepszego przedsiębiorcę świata a nie wiadomo czy będzie jeszcze szansa. Więc takich rzeczy nie powinno się odpuszczać, to jest jedna z takich sytuacji, gdzie chodzi o zwycięstwo lub przegraną. I na ten paszport to tylko mógłbym prawdopodobnie wrócić do domu, to by mi to umożliwiło. Ale to nie jest rozwiązanie sytuacji. Więc poszedłem jeszcze raz do hotelu, do tego check in, do recepcji i już było przed 22:00 i mówię, żeby zobaczyli do której ten lost and found jest otwarty, biuro rzeczy znalezionych oni stwierdzili, że do 22:00. No to ja mówię zadzwońcie tam jeszcze raz czy coś znaleźli czy nie i tego. No zadzwonili nic nie znaleźli, biuro rzeczy znalezionych nic nie ma. Jak będą mieli to się zgłoszą i tego. Tamta oczywiście pani w recepcji, niech się pan nie martwi, to niech się pan nie martwi to wszystko będzie dobrze i tak dalej. Ale no ja mam tutaj tygodni, miesięcy czasu do zainwestowania w takie rzeczy, tylko to muszę niestety znaleźć. Tym bardziej, trzeba jeszcze powiedzieć, że ja w ten dzień, czy następnego dnia miałem wywiady i miałem tam kupę jeszcze rzeczy do przygotowania i po prostu to mi całkowicie to przygotowanie pokrzyżowało i tak dalej i tak dalej. Ale stwierdziłem i to jest to, że stwierdziłem to co ma teraz największy priorytet to jest sprawa, która właśnie decyduje o tym, czy coś się powiedzie czy nie powiedzie. Bo jak się nie powiedzie no to mogę zapomnieć, mam to bardzo utrudnione z najlepszym przedsiębiorcą świata i tak dalej. Bo bym musiał się skontaktować z nim i powiedzieć no sorry, umówiliśmy się, ale nie mogę przyjechać, bo coś tam, to jest bardzo nie poważne. I wtedy może dałby się namówić na inny termin, ale by stwierdził, że jestem niepoważny facet. Ci którzy mnie znają wiedzą, że takie rzeczy nie przechodzą u mnie. Więc co zrobiłem? Aha i mówię to zadzwońcie jeszcze raz do tej firmy autobusowej, też tam nic nie znaleźli. No to ja mówię, nie ma co, do tej recepcji mówię, jadę na lotnisko, a to musicie zwrócić uwagę, że to są 2 godziny w jedną stronę. A jest już przed 22:00, a metro zamykają o godzinie 00:00, no więc powiedzmy, że będę późno w hotelu, znaczy prawdopodobnie nie będzie, jak wrócić tudzież problemy z wróceniem z lotniska i tak dalej. A recepcjonistka mówi, no ale przecież tam zamykają to biuro rzeczy znalezionych to po co pan tam pojedzie i tak tam nikogo nie ma, w nocy nie latają samoloty i tak dalej. No nie gra roli, ja jadę, to jest najważniejsza rzecz, ja muszę wyczerpać wszystkie możliwości. I plan mam taki, że pojadę metrem na to lotnisko i co najpierw zobaczę w wymianie walut, później pójdę do tego biura sprzedaży tudzież tej kasy biletowej, autobusowej i jak tam nie będą mieli to każę im, niech oni jeszcze zadzwonią do kierowcy, znajdą i się zapytają, bo tym w recepcji to nie ufam, nie wierzę zbytnio. I jeśli to nie pomoże no to biuro rzeczy znalezionych jest zamknięte, ale mogę iść na policję i tam się zapytać, może ktoś znalazł ten paszport i tam oddał. To jest to, no i jeśli to nie wyjdzie to zostaje biuro rzeczy znalezionych następnego dnia, a jak nie no to zgłosić kradzież tudzież zgubienie paszportu na policji i do ambasady. W każdym razie to jest najgorsza opcja, bo to i dużo czasu zajmie i to nie jest satysfakcjonujące rozwiązanie. A na drugi dzień, przez dwa następne dni mam praktycznie przez większość dnia wywiad, który przeprowadzam, więc też nie mam na to czasu. Nie mam też głowy, żeby się na tym koncentrować i tak dalej i tak dalej. No więc jadę na to lotnisko, przybywam na lotnisko 23:30. Żeby dojść do wymiany walut, się przechodzi koło tam kasy biletowej, tej autobusowej i stwierdzam, że już jest zamknięta i siedzi tylko jakiś facet z security tam, więc myślę dobra później z nim pogadam najpierw, dlaczego? Dlatego, że widzę, że się świeci światło w biurze wymiany walut, ale już kotary są zamknięte, jest zamknięte, ale widzę, że są jeszcze tam 3 ludzi, 2 dziewczyny i 1 chłopak. Więc podbiegam tam tego i przez te kotary, odsłaniam jakby te kotary i tam zakrzykuję do tych dziewczyn, do tych ludzi w zasadzie, że ja tu paszport zostawiłem. W tym momencie chłopak widzi, że ja kotary odsłaniam, więc myśli, że może chcę ich obrabować, a to jest, no tam walutą obracają albo się włamać tam, wychodzi z tego biuro i do mnie, tak już widzę z taką agresywną miną podbiega a w tym czasie ta dziewczyna rzeczywiście coś tam ten paszport, rzeczywiście wyciąga jakiś czerwony paszport, tak jak, wygląda jak mój z zewnątrz i mi chce go podać przez tę szparę między kotarami. Z tym, że ten chłopak tego nie widzi, bo oni są jakby po przeciwnej stronie kotary. Ten chłopak po prostu daje mi do zrozumienia, że jest zamknięte i tak krzykiem czy dosyć agresywnie i jak widzi, jak ja chcę sięgnąć po ten paszport jak ja chcę zobaczyć czy to jest przez kotarę, no to on myśli w tym momencie, że ja coś tam chcę wyciągnąć im, chcę im cos obrabować i podbiega do mnie z takim ciosem karate chce mi rękę złamać. Ja zdążam tą rękę wyciągnąć, złapać paszport i wyciągnąć tą rękę i mu pokazać, że to jest mój paszport, że tu o paszport chodzi. I on w tym momencie się odpręża, mówi ok, uśmiecha, sorry, paszport no to inna sprawa. No i w każdym razie w ten sposób paszport odzyskałem. No i wróciłem tam do domu, jeszcze pociągiem mogłem tam do stacji centralnej w Seulu wrócić, później taksówką podjechałem, bo już metro było zamknięte. Ale zasadniczo skoncentrowałem się na tym, co jest w tej chwili jakby pilne, co jest w tej chwili krytyczne, żeby to rozwiązać, bo to decyduje o dalszym jakby przebiegu całego przedsięwzięcia. Tak? Tudzież całego przedsięwzięcia w tym sensie tutaj powiedzmy, w sensie tej wyprawy, bo przecież bilety pokupowane samolotowe też i hotele, no i oczywiście też kwestia projektu książkowego, który sukces, też w dużej mierze zależy od ludzi jacy tam biorą udział. I na pewno najlepszy przedsiębiorca świata nie jest jakimś nieistotnym elementem.

To tyle chciałem wam powiedzieć tutaj z Kuala Lumpur, z Malezji. Pokażę wam tutaj, gdzie jestem.

No tak to wygląda mniej więcej. To do zobaczenia, do usłyszenia z Kuala Lumpur.

Co Ty myślisz na ten temat? Zapraszam do komentarzy.

Chcesz poczytać/zobaczyć więcej motywujących rzeczy? Zapisz się na “Follow blog Indywidualista.pl” (w menu po lewej stronie), by dostawać powiadomienia o nowych arykułach na skrzynkę e-mail.

Pamiętaj podzielić się wpisem z bliskimi i przyjaciółmi korzystając z poniższych linków:

Reklamy

6 myśli na temat “Zwyciężanie w życiu codziennym (wideo)”

      1. Widziałem 2 razy, teraz sprawdziłem transkrypcje, żeby sprawdzić czy czegoś nie przeoczyłem i jedyne wnioski po historii to żeby skoncentrować się na tym co jest krytyczne w danym momencie.. Muszę lecieć, bo mechanik nie przyjmie mi auta jak się spoźnię 15min 😉

  1. Kurcze scena jak z filmu :), ja paszport i bilet mam w paszportówce na szyi, wiem że się rzuca w oczy i w ogóle ale zawsze wiem gdzie jest i błyskawicznie mogę to sprawdzić.

  2. Ten film najbardziej utkwił mi w pamięci. Dziękuję Rafaelu!

    „Jedna rzecz” w ekstremalnej praktyce :), Gary Keller, Jay Papasan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s