Petter Stordalen – Sprzedawca truskawek

Petter-2Siedzimy przy obiedzie w restauracji, w jego hotelu, najlepszym hotelu Skandynawii. Położony na „wyspie złodzieji” w Oslo hotel „The Thief” („Złodziej”) to praktycznie galeria sztuki. Gdziekolwiek nie spojrzysz zainspiruje Cię jej niecodzienność. Mówi się, że to jedyny hotel na świecie z własnym kustoszem. Lobby jest zdominowane przez „Koniokrada”, wielką litografię amerykańskiego artysty Richarda Prince. Zadziwiające, że nie widoczna jest żadna ochrona w hotelu a dzieła sztuki porozstawiane są na dotknięcie ręki, najwyraźniej bez żadnego zabezpieczenia, także poza zasięgiem wzroku pracowników, w hotelowych pokojach.

„Dziennikarze często pytają się mnie, czy nie boję się, że hotel zostanie okradziony”, mówi Petter. „Ja na to: Wręcz przeciwnie, wyobraź sobie jakby ktoś na przykład ukradł Koniokrada z hotelu Złodziej, najdroższego hotelu w Skandynawii, to taka wiadomość pojawiłaby się na CNN, BBC i we wszystkich kanałach wiadomości na świecie. Chyba nie byłoby lepszej reklamy dla mojego hotelu. Sztuka jest ubezpieczona. Ludzie z firmy ubezpieczeniowej się boją, ja nie.” Uśmiech na jego twarzy sygnalizuje trafną puentę. „Rzeczywiście są sporo warte”.

„Wiem, a ten obrazek tutaj?”, pytam pokazując na obraz wiszący przy naszym stoliku.

„To oryginalny Andy Warhol, 3 miliony dolarów”, odpowiada z satysfakcją widząc, że jestem pod wrażeniem.

Kim jest ten człowiek? I co to ma wspólnego z truskawkami?

51-letni Petter Stordalen, nazywany „królem hoteli” jest miliarderem. W zbudowanym przez siebie od zera imperium „Nordic Choice Hotels” posiada prawie 200 hoteli. To największa sieć hotelowa w Skandynawii. Forbes nazwał go”najbardziej ekstrawaganckim Skandynawem na planecie”. W roku 2010 Ernst & Young okrzyknęło go przedsiębiorcą roku. Przy tym Petter jest znaczącym europejskim filantropem, bardzo aktywnym w ochronie środowiska. Ale Petter nie zawsze był hotelarzem.

Jego kariera zaczęła się w niewielkim norweskim miasteczku Porsgrunn, gdzie Petter spędził dzieciństwo jako syn właściciela dwóch miejscowych sklepów spożywczych. Mając 12 lat sprzedawał dla ojca truskawki na lokalnym ryneczku. Jednak na rynku działała konkurencja. Dorośli ludzie z większymi stoiskami, lepszą reklamą, większym wyborem i w oczach młodego Pettera też lepszymi truskawkami. On miał do dyspozycji tylko jeden mały, rozkładany stolik, a w asortymencie jedynie jego zdaniem nienajlepsze truskawki. Po kilku dniach deprymującej walki z konkurencją, niezadowolony z wyników Petter zwrócił się do taty: „Gdybym mial takie stoisko jak oni i takie truskawki, to z pewnością sprzedawałbym dużo więcej”. Jego ojciec odparł na to wolnym, opanowanym tonem: „Petter, sprzedawaj te truskawki które masz, bo to są jedyne truskawki, które możesz sprzedać„.

„Tej nocy długo nie mogłem zasnąć”, wyznaje mi Petter, „i zdałem sobie sprawę, że mój ojciec jest geniuszem”.

Petter już wkrótce sprzedawał do 2.000 półkilowych koszyczków truskawek dziennie, dużo więcej niż jego konkurenci i w wieku 12 lat został „największym sprzedawcą truskawek w Norwegii”, jeśli wierzyć lokalnej gazecie z Porsgrunn. Natomiast słowa ojca przekształciły się w słynną filozofię truskawkową: „Wykorzystuj zawsze to co masz do dyspozycji i wyciągaj z tego jak najwięcej tu i teraz, zamiast oglądać się na to co mają inni, albo zamiast czekać aż będziesz miał to albo tamto, aż nastąpią takie lub inne warunki”. Takie właśnie nastawienie leży u podłoża jego spektakularnych sukcesów.

A jest ich wiele. W wieku 24 lat zostaje najmłodszym CEO w Norwegii i otwiera pierwszą galerię handlową w Skandynawii. W ciągu kolejnych lat buduje coraz większe galerie handlowe dzierżąc pałeczkę lidera rynku. 6 lat poźniej przejmuje największy dom towarowy w Norwegii, upadłą firmę ze 150-letnią tradycją, położony w centrum Oslo Steen&Strom. Tutaj dokonuje cudu: w ciągu zaledwie 48 godzin obraca upadłą firmę w dochodowy biznes, wbrew wszelkim przeciwnościom.

Jednak 3 lata później, ze względu na różnice zdań z głównym udziałowcem, zostaje zwolniony z pracy, wyrzucony z imperium, które jako CEO zbudował. To największa porażka i punkt zwrotny w jego karierze. Odchodzi, sprzedaje swoje małe udziały i obiecuje zemstę.

Zwołuje konferencję prasową. Mówi dziennikarzom: „Powrócę, silniejszy i większy. Moja nowa branża to…hotelarstwo! Zbuduję największą sieć hoteli w Skandynawii.” Śmiech na sali. Stordalen, specjalista w centrach handlowych, znany jest ze swoich górnolotnych haseł. Ktoś pyta: „Przecież to nie Pana branża. Nie ma Pan o niej pojęcia. Ma Pan wogóle jakiś hotel?”. Stordalen: „Mam. Wczoraj jeden kupiłem.”. Przez następne 3 lata średnio co dwa tygodnie dodaje do swojej sieci następny hotel. Obecnie posiada ich prawie 200, 14-16 w budowie, nie wie tego dokładnie. Do jego sieci należą praktycznie wszystkie czołowe hotele głównych miast Skandynawii.

Otwarcia jego hoteli są legendarnymi, spektakularnymi wydarzeniami. Ten klip dobrze obrazuje przebojowość jego osoby (nakręcono go bez dublera na otwarcie Hotelu Clarion Arlanda Airport):

Wiele by opowiadać o jego wizji, o kulturze jego firm, o stosunku do pracowników, klientów, o inspiracji jaką daje innym, o jego zaangażowaniu w dobro przyszłych pokoleń. To nietuzinkowy indywidualista o niezależnym myśleniu i kontrowersyjnych poglądach. Człowiek z niezłomną wolą, żelazną dyscypliną, jednocześnie człowiek o niepohamowanej energii, silnym magnetyźmie, żyjący pełnią życia.

Jego kariera to materiał na hollywoodzki blockubster. „Jeśli kiedyś nakręconoby o Tobie film, to jaki miałby tytuł?”brzmi jedno z moich pytań. Nie zastanawia się długo: „To jasne: Sprzedawca truskawek”.

Ciekaw jestem jak zainspirowała Cię ta historia. Cieszę się na Twoje komentarze.

Chcesz poczytać więcej motywujących rzeczy? Zapisz się na “Follow blog Indywidualista.pl” (w menu po prawej stronie), by dostawać powiadomienia o nowych arykułach na skrzynkę e-mail.

Pamiętaj podzielić się tą niebywałą historią z bliskimi i przyjaciółmi korzystając z poniższych linków:

Reklamy

9 myśli na temat “Petter Stordalen – Sprzedawca truskawek”

  1. Niezły gościu. Chciałbym tylko więcej sie dowiedzieć o nim. Co takiego zrobił z tymi truskawkami ?

  2. To chyba najbardziej słodka „truskawkowa” historia początków wielkiego imperialisty!:). Udowadniająca że wiara najpierw w swego mentora, potem w siebie oraz żelazna konsekwencja, przy odrobinie otwartej i odważnej osobowości w „chłodnych” warunkach, jest gwarantem NIESAMOWITYCH osiągnięć. Ta trochę idealistyczna historia, szczególnie w postrzeganiu swoich szans, jakby widziana nadal oczami genialnego dziecka jest tak prosta, ze chyba dlatego od razu sie ja bezwarunkowo chlonie, a nastepnie przeobraza w prawdziwie motywacyjny CIOS!:) ps. Lubię truskawki;)

  3. Już myślałem że blog umarł, a tu taka ładna niespodzianka 🙂 Ciekawa i inspirująca historia. Kolejny przykład pokazujący, że jesli czegoś chcemy to nikt ani nic nie może nam w tym przeszkodzić, Czekam na więcej…i mam nadzieję że nie kilka miesięcy 😉

  4. Bardzo fajnie się czyta, popieram przedmówców, że czekamy na częstsze wpisy o różnych ludziach, odnoszących sukcesy. Trzymam kciuki

  5. gdy się czyta taki tekst, otwierają się w młodym człowieku drzwi inspiracji. Każdy z nas narzeka na swoje truskawki, ale kluczem jest: „Wykorzystuj zawsze to co masz do dyspozycji i wyciągaj z tego jak najwięcej tu i teraz, zamiast oglądać się na to co mają inni, albo zamiast czekać aż będziesz miał to albo tamto, aż nastąpią takie lub inne warunki”.
    Jeżeli ma się pozytywne nastawienie i wiarę w siebie to można dosłownie zrobić z łajna kur- rosół.

    w moim życiu szykują się teraz ogromne zmiany i ten tekst będzie mi towarzyszył!

    dziękuję autorowi

    1. Mario, nasze nawet małe osiągnięcia, to sprzedawanie naszych nawet małych truskawek, za nawet małe pieniądze, co „grosik do grosza” może nam dać nawet niezłą fortunę

  6. Poznalam Pana Pettera osobiscie, to rzeczywiscie wspanialy czlowiek, ktory szanuje innych ludzi i nie stracil poczucia rzeczywistosci pomimo bpgactwa, ktore posiada. Przykro, zedotknela go osobista tragedia zwiazana z ciezka choroba zony.

    1. Myślę, że on jednak stracił poczucie rzeczywistości i to pozwala mu na dalszy rozwój. To właśnie choroba żony niestety otwiera mu oczy, że żyje w świecie rzeczywistym. Mam nadzieję, że ona wyzdrowieje, a on pozostanie dalej tym fantastycznym optymistą, ktory zaraża innych swoją niepohamowaną chęcią doświadczania życia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s