Kunst & Albers – Pionierzy dzikiego wschodu

Wiele filmów i książek opowiada o dzikim zachodzie, ale mało kto zna ludzi którzy budowali dziki wschód, podróżników, poszukiwaczy przygód, pionierów, indywidualistów. Brnęli w nieznane, rzucali się na głęboką wodę z szaleńczym optymizmem i mogłoby się wydawać dziecięcą ignorancją dokonując istnych cudów i tworząc dorobek, którym świat cieszy się do dziś. Opowiem wam historię trzech takich śmiałków. Historia ta zaczyna się w roku 1864, kiedy do położonego na wschodnim krańcu Rosji Władywostoku przybywa Gustav Albers, 26-letni marynarz i syn jubilera z Hamburga.

Władywostok wówczas jest liczącą 40 drewnianych domów wioską. Dopiero od 4 lat należy do Rosji. Jest poprostu małą bazą marynarki rosyjskiej nad pacyfikiem dzięki działającej od 2 lat przystani, dzięki której jest osiągalny drogą morską. Populacja składa się z garstki rosyjskich żołnierzy i 50-60 cywili. To jest malutka kropelka cywilizacji wśród bezkresu okalającej ją dziczy.

Chinczycy nazywali ją Hai-shan-wei, wioska nad zatoką strzykw, bo strzykwy w które obfituje tutejsze morze są jej jedynym surowcem naturalnym. Tylko rosyjska nazwa wioski brzmi górnolotnie. Władywostok, „zawładnij wschodem” poświadcza strategiczne ambicje Rosji w tym regionie.

Jakim optymizmem musi być obdarzony Albers, by zauważyć w tym miejscu niepowtarzalną okazję. A może to siła jego wizji taką okazję stworzyła? Albers spotkał właśnie w Szanghaju 28-letniego Gustava Kunsta, kupca z Hamburga. Chłopaki zaprzyjaźnili się i w swojej młodzieńczej naiwności uknuli plan założenia przedsiębiorstwa handlowego z siedzibą we Władywostoku.

Dlaczego Władywostok? Co skłoniło ich do planowania przyszłości w tak odległym miejscu ziemi? Może odkryli strategiczną pozycję na kresie Rosji? Może chodziło o względy podatkowe? Może o handel z Chinami bez chińskiej kontroli? A może wiedzieli o strategiczynych planach rozwojowych cesarstwa rosyjskiego i nie wahali się podjąć ryzyka by odpowiednio je wykorzystać? A może to był po prostu młodzieńczy ciąg do przygody, chęć spróbowania swoich sił, może przecenienie swoich możliwości, a może zwykła głupota?

Otóż Kunst rok wcześniej przemierzył Siberię pocztą saniową i dowiedział się, że Rosja chce stworzyć we Władywostoku albo okolicy swój pierwszy bezlodowy port na Pacyfiku. To pachniało dobrym biznesem, bo ten tysiące kilometrów oddalony od cywilizacji skrawek ziemi był kompletnie zdany na import. Obszar dalej na północ nad Amurem zdominowany był już przez kupców z Chin, Ameryki i Niemiec, ale tu nie było na razie konkurencji.

Drewniany sklep firmy Kunst & Albers, 1876
Drewniany sklep firmy Kunst & Albers, 1876

Albers przywozi do Władywostoka ładunek trwałej żywności (ryż, mąkę), narzędzia i materiały budowlane rozpoczynając budowę placówki. Rok później, w 1865 Kunst wiezie pierwszy ładunek towaru do baz rosyjskich nad pobliskim Ussuri. Towar wiezie przez bezdrożną, dziką, dżunglastą tajgę, rojącą się od tygrysów i chińskich band, których jest więcej niż cywilnych osadników. Niebezpieczne przedsięwzięcie, ale bajeczne marże przemawiają mu do wyobraźni. Już w następnym roku zaczyna działać ich pierwszy sklep we Władywostoku, jeszcze drewniany, zaopatrując bazę marynarki i szybko rosnącą ludność. Pierwsze 10 lat to ciężkie lata, okres pionierskiego znoju i trudu, ale firma rozwija się w eksplodującym tempie.

W 1875 Albers poraz pierwszy pozwala sobie na urlop i jedzie do ojczystego Hamburga, gdzie znajduje żonę i…pracowitego księgowego, 21-letniego Adolpha Dattana, których przywozi do Władywostoku. Dattan wkrótce otrzymuje funkcję głównego zarządzającego firmą w Rosji, a założyciele zajmują się pozyskiwaniem finansowania na zakup towaru w Europie i międzynarodowym rozwojem firmy.

W roku 1884 powstaje we Władywostoku pierwszy murowany dom towarowy, z kamienia i stali. Wszystkie materiały budowlane z wyjątkiem cegieł przywiezione zostały przez pół świata drogą morską z Hamburga. Jest to pierwszy niemiecki dom towarowy na świecie. Nie w Niemczech, a w położonym na końcu świata u brzegów pacyfiku Władywostoku.

Władywostok, wówczas jeszcze niewielkie miasteczko staje się głównym portem rosyjskiej marynarki wojennej na pacyfiku. Dodatkowego impulsu rozwojowego dodaje kolej transsyberyjska, której budowa zaczyna się w 1891 roku właśnie we Władywostoku. Widać założyciele wzięli sobie do serca dosłowne znaczenie Władywostoku, bo ich firma dominuje handel na wschodnim wybrzeżu Azji. Wkrótce imperium handlowo-biznesowe panów Kunst i Albers rozrasta się do 30 filii w takich odległych punktach jak Moskwa, Odessa, Hamburg czy choćby Nagasaki. Powstaje iście globalna sieć. Adolph Dattan staje się wspólnikiem.

Władywostok rozrasta się szybko do rangi wschodniej metropolii. Przykład niemieckich śmiałków ściąga do niego naśladowców z całego świata. Za czasów sowietów było to zamknięte miasto, dostęp dla obcokrajowców zakazany. Natomiast wtedy obok Kunst & Albers, powstaje sklep Ladgelütje, innego kupca z Hamburgu. Duńscy telegrafiści, francuscy piekarze, cukiernicy i gastronomi są najnormalniejszą codziennością. Na pobliskim półwyspie szwajcarska rodzina Conrad hoduje jelenie. Ich mięso spożywane jest we francuskich lokalach Władywostoku, a poroże sprzedaje się dobrze w Chinach, uważane jest tam za środek na potencję.

DN-SC-93-02738
GUM, Władywostok, kiedyś Kunst & Albers

Wkrótce Kunst & Albers budują przepiękny, ogromny secesyjny dom towarowy. Liczy 18 działów, do tego zawiera należący do firmy Kunst & Albers bank, ubezpieczalnię, armatora i oferuje usługi wysyłkowe a na ostatnim piętrze jest jeszcze wystarczająco miejsca na kwatery pracowników. Obecnie uważany jest za najpiękniejszy budynek we Władywostoku. Można tu było kupić dosłownie wszystko: od igły do lokomotywy. Handlowano maszynami rolnymi z Mannheim, piwem z Monachium, francuskim szampanem, modą paryską i amerykańską mąką.

Nasi bohaterzy mają tak wielkie zasługi dla rozwoju gospodarczego wschodniej Rosji, że jeden z nich otrzymuje od cara tytuł szlachecki.

Niestety liczne wojny, rewolucje, powstania, zamieszki niszczą krok po kroku dorobek tych śmiałków. Podczas wojny rosyjsko-japońskiej w 1905-1906 roku Władywostok blokowany jest przez marynarkę japońską, potem wybucha wojna światowa, a potem rewolucja rosyjska. Mimo licznych kampanii oszczerczych, wypadków losowych i spisków politycznych, do których należy m.in. zesłanie jednego z założycieli na Syberię, częściowe zburzenie budynku, liczne wywłaszczenia ze strony władzy ludowej czy też plądrowanie przez grasujące w tych niespokojnych czasach bandy awanturników, wspólnikom udaje się utrzymać wodze firmy do roku 1930, kiedy to stalinowskim dekretem, firma zostaje całkowicie wywłaszczona w Rosji a w jej miejsce powstaje słynny, działający do dziś rosyjski gigant handlowy GUM, który wciąż operuje w głównym domu towarowym panów Kust i Albers we Władywostoku.

Firma dalej operuje z Chin, ale po wybuchu drugiej wojny światowej musi ostatecznie zakończyć działalność.

Historia tych panów i tej firmy to historia pełna wzlotów i upadków, historia wielkich planów i sukcesów, ale też porażek i upadków, historia nadzieji i rozczarowań w niespokojnych czasach gdzieś na końcu świata z dala od cywilizacji. To historia ludzi taką właśnie cywilizację tam budujących.

Czy było warto? Czy warto było podjąć to ryzyko, cały wysiłek, te wyrzeczenia, narażanie życia i zdrowia by na koniec wszystko utracić?

Jestem pewny, że panowie Kunst, Albers i Dattan nie wyobrażali sobie lepszego, bardziej ekscytującego, obfitującego w wydarzenia życia. Adolph Dattan między obowiązkami biznesowymi dużo podróżuje. Ze swoich licznych ekspedycji przywozi artefakty, które podarowuje muzeom tworząc podwały ekspozycji muzeum etnograficznego w Wiedniu i muzeum historii natury w Brunszwiku. Jego podróże dały mu renomę uznanego podróżnika naukowego.

I nie zapominajmy, że właśnie dzięki takim ludziom, pionierom, śmiałkom, rzucającym się w nieznane otacza nas dziś wiele cudów świata. Władywostocki GUM jest tylko jednym tego przykładem.

Czytając historię tych panów zadajmy sobie pytanie: Co pozostanie z naszej działalności, z naszej bytności na ziemi, kiedy nas już tu nie będzie?

A Ty, czytelniku? Co myślisz na ten temat? Ciekaw jestem Twoich komentarzy, wrażeń, przemyśleń. Chętnie odpowiem na pytania.

Chcesz poczytać, obejrzeć więcej motywujących rzeczy? Zapisz się na “Follow blog Indywidualista.pl” (w menu po prawej stronie), by dostawać powiadomienia o nowych arykułach na skrzynkę e-mail.

Pamiętaj podzielić się tą historią z bliskimi i przyjaciółmi korzystając z poniższych linków:

3 myśli na temat “Kunst & Albers – Pionierzy dzikiego wschodu”

  1. Historia niezwykle inspirująca, na miarę naszych czasów. By nie bać się inwestować w nazwę to „odległe marzenia”, gdy tylko ma się ich wizję. Wizję jaką oni mieli. Być može ryzykowali, ale dobrze przemyśleli swój innowacyjny plan, który na tamtą chwilę był czymś jak z kosmosu. To wlasnie tacy ludzie wygrywają, którzy nie boją się nowych wyzwań i sami sprzyjają swym pomysłom, czyniąc je realnymi, nawet w „nieznanych” zakątkach świata. Czuć energię z tej historii i wspaniałe przeświadczenie, ze najbardziej nieprawdopodobne pomysly, mogą się ziścić. Pozdrawiam wszystkich innowatorów 🙂

  2. Czasami trzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu i w odpowiedniej porze…:) A potem umieć to wykorzystać. Do tego trzeba mieć odpowiednie nastawienie i co najważniejsze chęci do zrobienia CZEGOŚ. Jeśli robisz dobre rzeczy, masz pozytywne nastawienie, to pomaga przy realizacji planów. Po prostu wszystko co dobre przyciąga dobre rzeczy…. 🙂

    1. Zdecydowanie! „Dwa najważniejsze warunki wielkiego sukcesu to: po pierwsze, być w odpowiednim miejscu we właściwym czasie i po drugie, zrobić coś z tym.” – Ray Kroc, założyciel firmy McDonald’s

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s